Bany jak śmierć, czyli przepisy muszą się zmienić!

fot. Dreamhack

W ostatnich tygodniach, po wprowadzeniu do gry operacji Shattered Web, Counter - Strike: Global Offensive ponownie stał się najpopularniejszą grą na świecie. Na serwery weszła znów cała masa zawodników, którzy w swojej przeszłości robili różne głupoty. Niestety, nawet gdy część z nich po latach chciałaby grać profesjonalnie, musi o tym zapomnieć. Jakiekolwiek bany są bowiem z człowiekiem przez całe życie.

Od kilku miesięcy problem banów ponownie jest w CS'owym środowisku podnoszony. Jest on bowiem jednym ze zdecydowanie najważniejszych w obecnym życiu całej gry. Od dobrych kilku lat międzynarodowe rozgrywki weszły bowiem na niewyobrażalnie wysoki poziom, stając się jednocześnie niezwykle pluralistycznymi. Zespoły z całego świata są w każdym spotkaniu niebezpieczne, a liczba młodych i niezwykle utalentowanych graczy drastycznie wzrosła. 

Jeśli już poruszony został temat graczy młodego pokolenia, niestety są oni bardzo często wystawiani na próbę przez samo Valve, którego przepisy są niezwykle restrykcyjne. Jak wiadomo, żaden zawodnik, który w swoim życiu miał nałożoną blokadę VAC, bądź też wpadł na ustawianiu spotkań, nie może już do końca życia startować w oficjalnych turniejach organizowanych przez twórców gry, a jak wiadomo, Majory są zdecydowanie najważniejsze. 

Na polskim podwórku wielkim przegranym w takiej sytuacji jest Patitek. Jeden z czołowych riflerów w kraju "wpadł" podczas eliminacji do WESG jesienią 2017 roku. Problem w tym, że całą swoją karierę był całkowicie czysty, a BAN trafił na jego konto, kiedy ten skończył 12 lat. Tym samym bardzo głupi błąd z dzieciństwa przekreślił jego całą karierę, która mogła być naprawdę interesująca.

Obecnie z identycznym problemem zmierzyć się musi jeden z najlepszych snajperów na świecie, Jamppi. Młodziutki Fin przez kilka ostatnich miesięcy bardzo wyróżniał się w barwach zespołu SJ, co jeszcze kilka miesięcy temu dawało mu nadzieję na dołączenie do zespołu OG. Niestety ma on na swoim koncie jedną blokadę VAC, "zdobytą" w wieku 13 lat. Kolejna kariera została więc zmarnowana. 

Równie pokrzywdzeni wydają się być zawodnicy, którzy już jako "prosi" zostali przyłapani na stosowaniu nielegalnego wspomagania. Choć ich wykroczenie jest już bardzo oczywiste i naganne, każdy powinien mieć prawo do błędu i jego późniejszego naprawienia. Podobnie sprawa ma się także w przypadku tych, którzy w swojej karierze sprzedali chociaż jedno spotkanie, tacy jak piątka iBUYPOWER czy znany z polskiej sceny matty.

Esport w ostatnim czasie, pod względem organizacyjnym, zaczyna coraz bardziej przypominać sport sam w sobie. Tym samym może pora na skorzystanie z odpowiednich wzorców? W sportach elektronicznych, dwuletnia dyskwalifikacja jest więcej niż bardzo bolesna. Na tym też powinniśmy przystanąć. Każdy z zawodników miałby wówczas odpowiednio dużo czasu, by przemyśleć swoje działanie i zrozumieć, jak źle będzie mu się żyć bez wpływów na konto od organizacji czy z turniejowych nagród.

Czy zmiany nadejdą? Trudno powiedzieć. W ostatnim czasie wydaje się, że Valve zaczyna nieco myśleć o swojej grze. Tak duża reforma rozgrywek wydaje się być jednak niemożliwa. Na szczęście wówczas turnieje organizowane przez ESL prześcigną pulą nagród majory, a to z kolei nieco zmieni myślenie szefostwa poszczególnych teamów. To z pewnością będzie dobrą informacją dla "banitów", którzy w turniejach największej CS'owej organizacji mogą z czystym sercem startować.

Komentarze